Był taki film “Biali nie potrafią skakać” i faktycznie obserwując wyczyny czarnoskórej, amerykańskiej gwiazdy NBA, Kobe’ego Bryanta trudno nie wpaść z tego powodu w pewne kompleksy. Co takiego zrobił Kobe? Sprawdźcie sami:
I jeszcze jedna mała uwaga: nie próbujecie tego w domu. Naprawdę… To nie ma sensu.
Kojarzycie takiego gościa co się nazywa Michael Jackson? Taki jeden co nagrał kilka płytek? Oczywiście był to mało śmieszny żart ale chodzi nam o to, że od czasu nagłej śmierci Jacko, występuje on niemal w każdym serwisie internetowym/radiowym/telewizyjnym/prasowym. Zaś my zauważyliśmy, że Jacko nie przewinął się jeszcze u nas. A przecież był to naprawdę odjechany człowiek. Czym prędzej nadrabiamy zaległości i prezentujemy wam ten filmik:
Jak myślicie, w którego z Braci Mario Jackson chciałby się najbardziej wcielić?
Szaleństwo fanów nie zna granic. Czasem szczególnie to dotyczy kobiet, bo mogą one wykorzystywać swoje naturalne wdzięki. Zobaczcie jak wykorzystała je pewna kibicka sportów motorowych:
Ciekawe jest tylko to jaka była motywacja tej Pani. Chodziło jej o rozproszenie uwagi kierowcy, który rywalizował z obiektem jej kibicowskiej miłości? A może chciała swojemu idolowi zafundować prezent za doskonałą postawę w wyścigu? Tego nie wiemy ale jedno jest pewne – udało jej się zwrócić uwagę swoim zachowaniem. A kierowcy gratulujemy spostrzegawczości.
Nieczytanie znaków i jazda “na pamięć” są niezwykle popularne. Nie trzeba być w pełni skoncentrowanym na drodze, bo i po co skoro przez tyle czasu nic się nie zmieniło i droga wciąż jest taka sama. Jednak czy na pewno? Zobaczcie co się działo gdy obniżono o kilkanaście centymetrów pewien most:
Oczywiście wcześniej był znak ostrzegawczy. Jednak kto by na niego zwracał uwagę, prawda?
Pozostajemy w temacie japońskiego marketingu. Tym razem postanowiłem pokazać wam jak kreatywnie podchodzą do kwestii reklamy niezwykłej herbaty japońscy spece od marketingu:
Prawda, że obrali nową drogę? Jestem przekonany, że zanim powstał ten spot, to “kreatywni” z jakiejś agencji reklamowej spędzili wiele godzin podczas burzy mózgów.
Pozostajemy w klimatach japońskich ale tym razem skupimy się na reklamówkach z tego kraju. Wiadomo, że co kraj to obyczaj i każde państwo ma swoją specyfikę jeśli chodzi o spoty reklamowe. Jedne są dziwne, inne jeszcze bardziej pokręcone. Jednak nic nie przebija Azjatów (a szczególnie Japończyków) w tworzeniu najdziwniejszych filmików reklamowych. Zobaczcie sami:
I teraz powiedźcie – czy chcielibyście zjeść banana, który został wystrzelony z nosa tego kolesia? Ja nie, mimo tego, że przecież pochodzi on z nie byle jakiego nosa, z nosa Dole-man’a.
Każdy nam powtarza, że ruch na świeżym powietrzu wyjdzie nam na zdrowie. Po obejrzeniu tej kompilacji różnych filmików nie jestem tak do końca przekonany. Myślę, że o wiele bezpieczniej jest spożytkować czas przed ekranem komputera.
W dobie cywilizacji informacji aby zainteresować globalnego użytkownika sieci czymś tak nudnym jak premiera nowego pakietu biurowego Office 2010 trzeba sięgać po niekonwencjonalne środki.
Jednym z nich jest ta reklama:
Nieprawdaż, że odjechana? Za zupełnie odjechane uważam pomysł, hasła oraz dialog:
- “Where is THE FONT?”
- “It’s somewhere between Arial and Wingdings!”
Czyżby nadchodził nowy odpowiednik starej, polskiej “igły w stogu siana”.
Takiej akcji nie widuje się codziennie. Kierowca najwidoczniej dostał czymś mocnym w głowę i starał się pokazać, że jest kimś. Moim zdaniem zupełnie odjechane. Kierowcy życzę szybkiej wizyty u psychiatry.