Wracamy do naszego cyklu Reklamodajnia, w którym prezentujemy najzabawniejsze reklamy jakie udało nam się znaleźć po przegrzebaniu zasobów serwisu YouTube.com. Dzisiaj polecamy Wam reklamówkę Heineken’a.
Kiedy spada nam piwo na podłogę i butelka roztrzaskuje się na tysiąc kawałków a cenny trunek wylewa na podłogę to nie wiadomo co robić. Czasem w takiej sytuacji nawet najtwardszy “twardziel” potrafi uronić łzę zaś największa “oaza spokoju” wpaść w niepohamowany gniew krzycząc “Nieeeee….! Czemu ja?!”. Utrata piwa w tak niewdzięczny sposób jest zawsze niemiłe dla prawdziwego piwosza. Stąd też nie dziwi, że gdy nasze piwo rozbija się na podłodze/asfalcie/ziemi/czymkolwiek innym to na chwilę świat jakby się zatrzymuje. Sprawdźcie sami:
Prawda, że tego typu tragedie potrafią zwrócić uwagę nie tylko naszą (co jest jasne), naszych współtowarzyszy (gdy są z nami) ale również innych, obcych nam ludzi. Po prostu miłośnicy piwa mają taki “szósty zmysł”, który informuje ich, że gdzieś w pobliżu coś złego się dzieje z ich ukochanym trunkiem. Życzymy żeby Wam sytuacja z tego filmiku nigdy, przenigdy się nie zdarzyła.
Reklama ma przyciągać, ma pozostawać w świadomości konsumenta. Dobrze też jak o niej się mów. Dlatego czasem łapie się za nietypowe chwyty marketingowe. Dziś w Reklamodajnii prezentujemy kolejny taki spot, który pokazuje, że można “inaczej”. Zapraszamy do oglądania:
Czy Was też zabolały zęby? Bo nam aż się zimno zrobiło. W każdym razie dodamy jeszcze, że w naszej opinii reklamówka jest “odjechana”. Podobnie myślą członkowie konfederacji nadawców w Niemczech, którzy nie dopuścili tego spotu do emisji. Czyżby otoczyli troską nerwy i zęby widzów?
Dziś kolejna część Reklamodajnii. Jak już kiedyś pisaliśmy generalnie reklamy denerwują, bo są denne i przerywają nam oglądanie interesującego nas programu. Jednak są reklamy, które są świetne i ratują honor branży marketingowej. Zwykle są one śmieszne lub zrealizowane w nietuzinkowy sposób. Jedną z takich reklam z pewnością jest spot promujący maszynki do golenia firmy Wilkinson za pomocą hasła Fight For Kisses. Musimy przyznać, że nam reklama podobała się bardzo:
Choć spot ma już ponad dwa lata, to niewiele osób wie o jego istnieniu. Prawdopodobnie dlatego, że trafił on wyłącznie do Internetu. Autorom gratulujemy pomysłu i mamy nadzieję, że tak kreatywnych i świetnie technicznie zrealizowanych reklamówek będziemy oglądać więcej i więcej. W końcu trzeba coś umieszczać w Reklamodajnii, prawda?
Niestety pomimo naszych wysiłków nie udało nam się ustalić wykonawcy i tytułu utworu, który leci w tle tej reklamy. Może Wy znacie?
W najbliższym czasie w naszym serwisie pojawi się wiele śmiesznych, odjechanych, dziwnych a czasem kontrowersyjnych reklam telewizyjnych jakie zostały wyprodukowane na świecie. Cykl postanowiliśmy nazwać Reklamodajnia. Dziś jedna z nich.
Firmę CWS z pewnością znacie ale jej nie kojarzycie. Jest to producent rozwiązań sanitarnych takich jak toalety, suszarki do rąk, podajniki na mydło i papier. To dość popularna marka ale kto zwraca uwagę na logo będąc w toalecie np. w klubie czy centrum handlowym. Ta Pani najprawdopodobniej zapamięta ją na długo. W końcu niecodziennie zdarza się zostać wykiwanym przez kibelek, prawda?
Co sądzicie o tej reklamie? Kontrowersyjna? Uważamy, że jest ona nie dość, że skuteczna marketingowo (bo się o niej mówi, poleca się ją innym), to w dodatku ma wartość wychowawczą (narkotyki nie popłacają, z nimi zawsze przegrywasz, użycie słowa “dirt” nadaje mocniejszy wyraz całości).
Aby reklama odniosła swój sukces musi być chwytliwa i przyciągać uwagę. Czy jest chwytliwa nie nam oceniać ale z pewnością ta reklama amerykańskiej wody mineralnej Evian uwagę przyciąga. Co z tego, że to fotomontaż. Jesteśmy przekonani, że wszystko wyszło bardzo fajnie i zgrabnie:
Pozostajemy w klimatach japońskich ale tym razem skupimy się na reklamówkach z tego kraju. Wiadomo, że co kraj to obyczaj i każde państwo ma swoją specyfikę jeśli chodzi o spoty reklamowe. Jedne są dziwne, inne jeszcze bardziej pokręcone. Jednak nic nie przebija Azjatów (a szczególnie Japończyków) w tworzeniu najdziwniejszych filmików reklamowych. Zobaczcie sami:
I teraz powiedźcie – czy chcielibyście zjeść banana, który został wystrzelony z nosa tego kolesia? Ja nie, mimo tego, że przecież pochodzi on z nie byle jakiego nosa, z nosa Dole-man’a.