Kiedy podróżujemy to często jest tak, gdy odczuwamy zmęczenie, idziemy do pobliskiego, napotkanego automatu serwującego czarny, energetyczny, gorący napój, zawierający sporą dawkę kofeiny. Coraz częściej jest też taki scenariusz działań. Wstajemy do pracy, ale w domu, nie zawszę dopijamy kawę, lub wręcz w ogóle. Śpiesznie pędząc do najniższego punktu, zakupujemy pobudzający trunek. Stety lub nie, ale zaliczać można to do pewnego rodzaju nałogu, gdzie wpływa dość kojąco, lecz strata równowagi potrafi dać mocno się odbić na zdrowiu. Dlatego wiadomo, trzeba zachowywać równowagę.
Ale, co byśmy zrobili, gdy wrzucamy pieniążek, czy też kupujemy u ekspedientki bon, a podchodząc do automatu, nie dostajemy tego co chcemy! Najrozsądniejszy krok, to zwrócić się do odpowiedzialnej osoby, w celu wyjaśniania sytuacji, jeśli jest w pobliżu. Natomiast, kiedy nie ma w pobliżu nikogo takiego, zazwyczaj więcej nie wracamy do automatu. I sfrustrowani, przez wzgląd że straciliśmy czas i ok 10zł w monetach, tak w granicach kosztuje naprawdę dobra kawa, zaciskamy zęby, wracając z pustymi “zębami” do pojazdu!
Filmik pokazuje troszkę inną sytuację, równie ciekawą, a nawet śmieszną. Co my byśmy zrobili w takiej sytuacji?